Kampanie Google Ads oparte na danych i automatyzacji. Więcej konwersji, mniej przepalonego budżetu.

GoogleAds/PPC

Przewiń

Większość agencji prowadzi kampanie Google Ads tak, jak prowadzi się samochód we mgle: ręcznie, powoli i z głębokim przekonaniem, że jakoś to będzie. Logują się do panelu, klikają, podkręcają stawki — jak to mówią — „na oko”, ad oculos, co po łacinie brzmi dostojniej, lecz znaczy dokładnie to samo: na chybił trafił. My budujemy procesy, które skalują się bez dokładania kolejnych par rąk, bo ręka, im więcej kont obsługuje, tym częściej się myli.

Co robimy inaczej

Napisaliśmy własny zestaw skryptów w Pythonie, które rozmawiają z Google Ads API bezpośrednio — bez pośrednictwa znudzonego stażysty. Analizują wyniki, optymalizują stawki na podstawie liczb, a nie przeczuć, i generują raporty same z siebie. Każda decyzja poparta jest danymi, oglądanymi sine ira et studio: nie zgadujemy, które słowa kluczowe działają, lecz mierzymy, testujemy i poprawiamy — codziennie, nie raz na kwartał, gdy klient zacznie dopytywać.

I rzecz, którą cenię najbardziej, bo najrzadszą w tej branży: pełna jawność. Masz dostęp do własnego konta i widzisz każdą wydaną złotówkę, co do grosza. Raporty powstają automatycznie i na bieżąco, a nie raz w miesiącu, w PowerPoincie, którego jedynym celem bywa zatuszowanie tego, co naprawdę się wydarzyło.

Typy kampanii

Search — reklama w wynikach wyszukiwania, czyli spotkanie z człowiekiem w chwili, gdy on sam, z własnej woli, szuka tego, co sprzedajesz. Nie ma lepszego momentu na rozmowę. Performance Max — kampanie wielokanałowe z automatyką Google, gdzie naszą rolą jest dopilnować feedów, sygnałów odbiorców i kreacji, bo automat zostawiony bez nadzoru bywa pracowity i głupi zarazem. I Display — remarketing oraz budowanie świadomości w sieci reklamowej, czyli delikatna sztuka przypominania o sobie tak, by nie przejść w naprzykrzanie.

Czym to robimy

Z interfejsów: Google Ads API, Google Analytics 4, Search Console. Z automatyzacji: Python i własne skrypty do zarządzania stawkami oraz raportowania. Z danych: PostgreSQL i analiza w czasie rzeczywistym — bo dane wczorajsze są w reklamie tym, czym wczorajsza gazeta: lekturą wyłącznie sentymentalną.

Dla kogo to jest

Dla tych, którzy chcą z budżetu reklamowego wycisnąć więcej, niż wyciska się zwykle, i nie wierzą w cuda, lecz w konsekwencję: dla e-commerce goniącego skalowalny ROAS; dla firm usługowych, którym potrzeba nie oklasków, lecz leadów; dla B2B z długim cyklem sprzedaży, gdzie cierpliwość jest cnotą kardynalną; i dla biznesów lokalnych, które chcą zapanować nad płatnymi wynikami we własnej okolicy. „Mierz siły na zamiary” — radził Mickiewicz, a w Google Ads znaczy to tyle, że budżet ma odpowiadać ambicji, nie odwrotnie.

Chcesz zobaczyć, co da się wycisnąć z twojego budżetu? Porozmawiajmy — bez PowerPointa, za to z liczbami.